Ten dom fascynował mnie od zawsze. Wygląda jak wielki misiu, który zdrzemnął się właśnie tutaj...



    Czyż nie jest to piękne? Między innymi to te obrośnięte bluszczem domy tworzą niepowtarzalny klimat Sępolna.



    Niezwykła rzecz. Warto, żeby nie została zapomniana. To jedna z trzech przedwojennych latarni jakie udało mi się odnaleźć na Sępolnie (jest jeszcze słup przy SP 45). Warto by było je uruchomić...



    Słynne "echo". Chyba nie ma dziecka na Sępolnie, które przechodząc przez to przejście nie zawoła "echo!". Przyznam, i mi się zdarza.



    Szkoda, że jest jej tak mało. Zupełnie inna niż na wielkich ulicach drobniutka kostka brukowa jaką wyłożono ulice Sępolna ma swój urok.



    Przedszkole, jeden z dwóch XIX wiecznych budynków na Sępolnie.



    Cymis. Biedne dziecko transformacji ustrojowej. Dobrze pamiętam jakie poruszenie wywołał ten pierwszy w okolicy sklep całodobowy. I lepiej by było, gdyby nie stało się wiele rzeczy, które stały się później. Jak widać skończyło się nie najlepiej.



    Lubię te budynki. Są jakieś takie dumne. Są przecież przedmurzem Sępolna i patrzą już na Biskupin. A każde dziecko na Sępolnie wie, że "tych" z Biskupina się nie lubi...



    Niemożliwe wręcz! Ulica Mickiewicza doczekała się remontu. Trzeba przyznać, jest równiej. Ale... no właśnie. To nadal tylko 5 cm asfaltu na starej kostce. A jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia.



    Najnowszy budynek przy ul. Partyzantów. Ja widzę, owszem, nie można zaprzeczyć - starali się, żeby pasował. Ale mimo wszystko nie podoba mi się.



    Proszę - są jeszcze ludzie, którzy potrafią zachować klimat miejsca i jednocześnie wykonać remont elewacji. Pozytywny przykład jak powinno się robić takie remonty.

© 2004-2018 Jonatan Klimczewski
admin