Powojenne mity

    Kiedy do Wrocławia przyjechali pierwsi mieszkańcy, zastali opustoszone, upiorne miasto. Nic dziwnego, że powstawały legendy o przeznaczeniu obiektów, które wydawały się nowym mieszkańcom dziwne. Oczywiście nie ominęło to Sępolna. Poniżej zamieszczam omówienie kilku ciekawszych legend Sępolna i okolic.

Fabryki pod stadionem

    No cóż... przytaczano różne argumenty na potwierdzenie tej tezy. Do najważniejszych można zaliczyć:

Głębokie fundamenty wieży na stadionie. No a co? Mieli zrobić płytkie? Postawienie takiej wieży na piaszczystym terenie musiało wymagać wykopania głębokich fundamentów.

Obcięte rury z przewodami w środku znajdujące się na płycie stadionu. Tutaj z pomocą przyjdzie zdjęcie archiwalne. Widać je po lewej. Jak łatwo zauważyć to jakaś defilada. Ale bardziej interesujące są te reflektory stojące na płycie... teraz ich nie ma. Wniosek: maszty obcięto, kable zostały. Gdzie miały iść jak nie do ziemi?? Poza tym żaden kretyn nie umieścił by zasilania schronu na głównej płycie kilka centymetów pod ziemią...

"Bo to hitlerowski stadion". Prawdą jest, że został przebudowany za panowania Adolfa Hitlera, ale sam stadion powstał w latach 1924-25, zanim Hitler doszedł do władzy, a Niemcy były wówczas państwem pogrążonym w kryzysie i obłożonym embargami. Poza tym armia Niemiecka była mała i słaba. Większość podziemnych fortyfikacji powstała za rządów Hitlera.

Ulica adama Mickiewicza nazywała się Adolf Hitler Strasse, a przecież tak nazywano wielkie ulice miast niemieckich, a nie niewielkie uliczki na prowincji. Niby tak, ale autor tego argumentu nie wziął pod uwagę, że we Wrocławiu NSDAP nie cieszyła się taką popularnością jak w całych Niemczech. W wyborach partia ta zdobyła najniższe poparcie właśnie w Breslau. A poza tym jakie to ma znaczenie w omawianej kwestii?
"Dziwne wały ziemne przy Polu Marsowym" Z kolei autor tego argumentu dodaje, że nie wiadomo, skąd Niemcy wzięli tyle ziemi, i że na pewno pochodzi z podziemnych sztolni... no cóż. Widać nigdy nie wybrał się na Pole Marsowe. Te "dziwne wały" to widownia. Na dodatek częściowo wybetonowana. Nie trzeba być Sherlockiem, żeby domyśleć się po co usypano te wały. Po prawej widać pole marsowe w wydaniu niezniszczonym.

"Po wojnie był tu poligon" - to z kolei nowy argument jaki znalazłem na jednej ze stron. Cóż... to, że na polu marsowym stacjonowały wojska radzieckie o niczym nie świadczy. To po prostu duża przestrzeń, idealna do rozbicia obozu. Z resztą niech ktoś pokaże mi jakikolwiek duży obiekt we Wrocławiu, który nie był po wojnie przez jakiś czas zajęty na potrzeby wojska. Można jeszcze dodać, że Armia Czerwona bywała tu jeszcze w latach 60' i później, a był to tak tajny obiekt, że miejscowe dzieciaki kradły co się dało z ich obozu (z relacji naocznego świadka). Nie można tego nazwać poligonem, bo nie przeprowadzano tu ćwiczeń wojskowych typu strzelanie z armat, czołgów itp.

    Poza tym po wojnie Rosjanie szybko zabezpieczyli wszystkie podejrzane miejsca i długo ich pilnowali. Dlatego tak dużo schronów jest posądzanych o bycie "fabrykami tajnej broni hitlera", która to nigdy nie była do końca zdefiniowana. Podobno hitler budował... latające spodki. No i oczywiście we Wrocławiu. Wszystkie te fakty stawiają pod znakiem zapytania prawdziwość doniesień o fabrykach czy też podziemiach pod stadionem. Po lewej widać koronny dowód: zdjęcie z roku 1945, już po wojnie. Na pierwszym planie... kozy! Wielce wątpliwe, aby na tajnym obiekcie wojskowym rosjanie pozwolili miejscowym wypasać kozy...

Olimpiada we Wrocławiu

    Wielokrotnie pojawia się też opinia, że stadion Olimpijski został wybudowany na olimpiadę planowaną w roku 1936. Poza tym niektórzy twierdzą, że Sępolno to "wioska olimpijska". Cóż można powiedzieć? Oto kilka faktów:

    Generalnie, z całym szacunkiem dla mojego miasta, nigdy nie mogłaby się tu odbyć olimpiada. Jeden stadionik to nawet jak na tamte czasy za mało. Ta olimpiada to kolejny przykład polskiego mitotwórstwa. Taka legenda podnosi oczywiście rangę miasta do "prawie olimpijskiego", a to już nie lada wyczyn. Cóż, trzeba się z tym pogodzić. Na Sępolnie nigdy nie miało być olimpiady.

Kolor sępolniańskich domów

    Część budynków na Sępolnie miała kolor pomarańczowo-czerwony. Do dzisiaj zachowało się kilka domów w oryginalnym kolorze. W czasie powojennej antyniemieckiej histerii część mieszkańców ukuła teorię, że czerwony tynk farbowano... krwią Polaków. No cóż. Tu znów ratuje reputację Sępolna fakt, iż zostało wybudowane przed epoką Hitlera. Wtedy we Wrocławiu na pewno nie było robotników przymusowych ani obozów pracy. Po lewej widać najbardziej zachowany fragment oryginalnej farby - pod dachem jednego z domów.


Inne podania

    Wszelkie podania o podziemiach na Sępolnie można włożyć między bajki. No bo po co komu tunel szkoła-kościół? Po prostu - niepraktyczne. Nie wolno zapominać, że Niemcy stały się państwem zmilitaryzowanym za panowania Hitlera, a wcześniej nikt nie myślał o budowaniu wszędzie podziemnych fortyfikacji. Ale nawet Hitler nie budował tuneli z nikąd do nikąd. Na Sępolnie tylko jest jeden niewielki schron. Jego powierzchnia to może 20 m 2. Przez długi czas służył jako skład kartofli. O tunelu schron-szkoła też słyszałem. Ale byłem wewnątrz tego schronu, i na pewno żadnego przejścia tam nie było. Po prostu jednolita ściana zrobiona jednym szalunkiem.

Dalej >>

© 2004-2018 Jonatan Klimczewski
admin