Czas wolnej amerykanki

    Co działo się na Sępolnie po wojnie? Mniej więcej to samo, co w całym Wrocławiu. Tzn. ocalałe domy zostały szybko zamieszkane, a inne, wymagające remontu czekały. Jak to wyglądało mogę powiedzieć na podstawie historii mojego domu. Moi dziadkowie odkupili go w 1956 roku od swojego znajomego za... 950 zł (przeliczając siłę nabywczą złotówki, to mniej więcej tyle samo co teraz). Mój dom to szeregówka. Dom nie miał dachu i stropu na piętrze. Jego remont trwał przez kilka lat. Do dzisiaj zachowały się w domowym archiwum dokumenty typu "przydział na 30 kg gwoździ" itp. Przez braki materiałów większość budów szła wtedy opornie. Tak samo było na całym Sępolnie. Na dodatek często pierwsi lokatorzy rozkradli domy sąsiadów. Znów podam przykład z życia: w moim domu brakowało schodów. Ich wykonanie w tamtym czasie to był nie lada wyczyn. Po latach okazało się, że schody leżą... u sąsiada w piwnicy.
    Co się działo w szkole? Jak się dowiedziałem od pana Stanisława, mieszkającego na Sępolnie od 4 lipca 1945 r. w szkole najpierw był wielki magazyn radzieckich wojsk. Później, w 1946 w sali gimnastycznej od ulicy Partyzantów urządzono... kino. Kino działało niedługo, bo zaraz je upaństwowiono i zabrano ze szkoły. W czasie gdy w szkole było jeszcze wojsko magazynem zarządzał wojskowy zwany Sułtanem. Jak mówi pan Stanisław "miał dwie złote gwiazdki" co oznaczało praktyczną nietykalność. Podobno bardzo lubił wypić. Poza tym mścił się okrutnie na Niemcach, którzy jeszcze pozostali. Mścił się, bo Niemcy zabili mu całą rodzinę. Zginął zastrzelony przez swoich. Ponieważ miał dwie gwiazdki, więc nie można mu było nic zrobić. Wymyślono więc podstęp. Upito go i doprowadzono do takiej sytuacji, że zastrzelił go wartownik. Z jakiego powodu? A kto tego dojdzie. Po prostu - komuś nie pasował.
    Jak wyglądała branża usługowa? Zaraz po wojnie otworzono piekarnię na Partyzantów, a obok działał rzeźnik. Wkrótce powstały kolejne sklepy. Poza tym działało wspomniane kino w szkole, a od 1952 w kościele.
    Co ze zburzonymi budynkami? Odbudowano je, owszem. Ale dopiero na przełomie lat 60'/70'. Niestety, zgodnie z ówczesnym prawem i normami wybudowano "klocki", które zeszpeciły obraz dzielnicy. Ale zanim je odbudowano w miejscach gdzie stały poprzednie budynki były gruzowiska. Jak się okazało - świetny "naturalny" plac zabaw, na którym wychowało się całe pokolenie sępolnian. Widać to na zdjęciu po prawej. Zdjęcie pochodzi z lat 50' i zostało wykonane na ul. Wysockiego. Po lewej stronie zdjęcia widać "pustynię". Wielkie rumowisko, pozostałość zbombardowanych budynków. Jakiego kalibru bomb użyto? Kiedyś w gruzach dzieci odkopały 2-metrowy niewypał bomby lotniczej. Kiedy zadzwoniono po saperów, ci przyjechali... tramwajem. Byli przekonani, że chodzi o granat.
    A co się działo z poprzednimi mieszkańcami Sępolna? Czy ktokolwiek się ostał? Owszem, jednym z ostatnich niemców na Sępolnie był cerber - organista kościelny. Staruszek opiekował się kościołem, ale później wyemigrował do Niemiec. Przez jakiś czas kościół był zamknięty. Jednak w roku 1952 obniżono wieżę kościoła, usunięto wszelkie oznaki dawnego przeznaczenia budynku i urządzono tutaj dom kultury "Światowid". A oto jak to wspomina pani Teresa, mieszkająca od ponad 50 lat naprzeciw kościoła: "Pamiętam jak obniżali tą wieżę. Pamiętam, że robotnicy zrzucili na ziemię krzyż. Taki zwykły, metalowy. I chociaż nie byłam religijna, poczułam złość, że tak niszczą coś ważnego dla innych". W sali głównej kościoła urządzono kino pod tą samą nazwą. Pamiętam, że było to bardzo przyjemne kino, bo ze względu na grube mury było w nim chłodno. Poza tym ekran był na prawdę duży. Podobno wieża kościoła miała być wieżą widokową, ale nigdy do tego nie doszło. Ponadto przez kilka lat po wojnie przed kościołem był cmentarz wojenny. Pochowano tam kilku żołnierzy oraz cywili. Później wszystko zlikwidowano.
    Inną ciekawostką był pojazd zaparkowany na rogu ul. Mickiewicza i Paderewskiego. Był dość duży i częściowo rozebrany. Chodzi o niemiecki samolot wojskowy Ju-52, który "zaparkował" awaryjnie właśnie w tym miejscu podczas wojny. Stał tam około 2 lat i był atrakcją dla mieszkańców. Dzieci bawiły się w środku, dorośli robili sobie z nim zdjęcia. Jedno z nich zamieściłem powyżej.

Dalej >>

© 2004-2018 Jonatan Klimczewski
admin